Skutki upadłość zleceniodawcy dla gwarancji ubezpieczeniowych wykonawcy. Czy jest się czego bać?

Pośpiech w finansach nie jest zwykle dobrym pomysłem. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy jest nie tyle wskazany, co konieczny. Tak może być w przypadku gwarancji ubezpieczeniowych, co najlepiej prześledzić na przykładzie.

Podpisujesz kontrakt na montaż instalacji wod-kan w nowo-budowanym kompleksie budynków hotelowych o wartości 2,5 mln zł. Realizacja ma być krótka – raptem 6 miesięcy, więc temat kaucji gwarancyjnej zostawiasz na później. Zajmiesz się tym po odbiorze robót, a te 10% potrącone z 3 faktur nie wydaje się być problemem. W końcu – co może pójść nie tak?

crane and modern building in city district

Realizacja prac idzie sprawnie, kontrahent reguluje wystawione faktury z lekkim opóźnieniem, ale to w końcu norma w tej branży. Po zakończeniu robót jest odbiór. Kilka drobnych usterek usuwacie w ciągu tygodnia. Gdy wystawiasz fakturę końcową księgowa pyta: „A co z kaucją?”.

Sprawnie zbierasz dokumenty dla ubezpieczyciela i składasz wniosek o wydanie gwarancji właściwego usunięcia wad i usterek. Gdy projekt gwarancji przekazujesz do akceptacji do kontrahenta zalega cisza na łączach i po 2 tygodniach dowiadujesz się, że twój zleceniodawca ogłosił upadłość.

To oznacza niestety koniec możliwości ubiegania się o zwolnienie kaucji i zastąpienie jej gwarancją ubezpieczeniową. Zostajesz zatem nie tylko bez zapłaty ostatniej faktury, ale także bez 125 000 zł (5% z 2,5 mln zł), które miały stanowić dużą część zysku z tego kontraktu.

Powyższy scenariusz jest niestety prawdziwy i choć podane kwoty nie są może imponujące, to niestety takie przypadki nie są wcale tak rzadkie, jakby mogło się wydawać. Na dużo większą skalę takie problemy wystąpiły m.in. na budowie Stadionu Narodowego w Warszawie, gdzie generalny wykonawca od dużej części podwykonawców przyjmował jedynie gwarancje należytego wykonania kontraktu, albo w trakcie prac potrącał kaucje z faktur. Gdy ogłoszono upadłości generalnych wykonawców (Alpine Bau, Hydrobudowa oraz PBG) kilkadziesiąt firm utraciło możliwość odzyskania złożonych zabezpieczeń.

man wearing blue hard hat using hammer

Powyższe przykłady wskazują jakie ryzyko wiąże się z pomijaniem zabezpieczenia gwarancyjnego w okresie realizacji prac. Zagrożenie jest tym większe, iż w coraz większej ilości kontraktów zabezpieczenie należytego wykonania kontraktu jest wymagane od podwykonawców nie na okres kiedy oni prowadzą prace, ale do czasu zakończenia całej inwestycji. Jeżeli zatem prace dotyczą wstępnego etapu robót (np. prace ziemne, stan surowy), to na tym etapie czujność takiego podwykonawcy może być uśpiona i o problemach generalnego wykonawcy lub inwestora prywatnego dowie się, gdy będzie już za późno.

Drugie ryzyko wiąże się z tym co będzie się działo, gdy trzeba będzie złożyć zabezpieczenie na okres rękojmi po wykonanych pracach. Jeżeli zleceniodawca popadnie w problemy finansowe (nawet gdy nie będzie jeszcze w upadłości), to może utrudnić lub uniemożliwić zamianę kaucji pieniężnej na inną formę zabezpieczenia. Gdyby złożona była już na początku tzw. gwarancja łączona (należyte wykonanie + wady i usterki), to takiego problemu można by uniknąć. Kontrahent nie potrącałby bowiem żadnych kwot z faktur tytułem zabezpieczenia i 100% kwot trafiałoby na konto Twojej firmy.

Po tych wszystkich niezbyt optymistycznych wywodach, na koniec dodam coś optymistycznego. Wniosek jest bowiem taki, że gwarancja ubezpieczeniowa dobrego wykonania kontraktu (lub bankowa, albo inne zabezpieczenie niepieniężne) stanowi skuteczne zabezpieczenie na wypadek upadłości zleceniodawcy i chociażby z tego powodu warto zastanowić się nad tym, czy nie warto skorzystać z takiego rozwiązania, ale podkreślę, że należy to zrobić przed zawarciem umowy, a nie po odbiorze prac.

Wejdź na stronę gwarancje.certumbroker.pl jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat gwarancji ubezpieczeniowych.