Ubezpieczenie członków władz spółki kapitałowej (D&O) jest nietypowe nie tylko z punktu widzenia zakresu ubezpieczenia, ale także z uwagi na to, że likwidacja szkody z takiej polisy odbywa się zupełnie inaczej niż ma to miejsce w przypadku ubezpieczenia OC firmy czy ubezpieczenia mienia.

Wyjątkowość D&O polega przede wszystkim na tym, że:

  • do wszczęcia likwidacji nie zawsze jest konieczne powstanie szkody
  • ubezpieczyciel zaliczkuje koszty prawników i koszty sądowe
  • ubezpieczyciel bierze aktywny udział w minimalizowaniu rozmiarów szkody
  • wyjątkiem są jakiekolwiek udziały własne zmniejszające odszkodowanie

Żeby prześledzić, jak może wyglądać to w praktyce wyobraźmy sobie, że do spółki prowadzącej działalność handlową (import towarów z Chin i sprzedaż do hurtowni w Polsce) przychodzi kontrola skarbowa.

Jeżeli tylko na tym etapie można przewidywać, że kontrola wykaże nieprawidłowości i istnieje prawdopodobieństwo, że zostanie nałożona jakaś kara na zarząd spółki, to nie czekając na dalszy przebieg postępowania, już w tym momencie można zaangażować prawników. Może to być zarówno kancelaria obsługująca spółkę, albo kancelaria zaproponowana przez ubezpieczyciela. W obu przypadkach ubezpieczyciel pokryje koszty porad prawnych, przygotowywania pism i oceny złożonych dokumentów. Co ważne, jeżeli konieczność zaangażowania prawników byłaby nagła i ubezpieczeni nie mogliby oczekiwać na akceptację tych kosztów przez ubezpieczyciela, istnieje możliwość ich pokrycia w ramach tzw. kosztów awaryjnych.

Na kolejnych etapach postępowania z ubezpieczenia D&O będą pokrywane dodatkowe koszty, takie jak:

  • koszty reprezentacji prawnika przed organami skarbowymi i karno-skarbowymi
  • koszty agencji PR, która będzie dbać o dobry wizerunek spółki, pomimo pojawiających się informacji o toczącym się postępowaniu
  • koszty poręczenia majątkowego, jeżeli wobec członków zarządu w postępowaniu karno-skarbowym zastosowano by ograniczenie lub pozbawienie wolności

Kontrola może zakończyć się pozytywnie dla spółki i wówczas na pokryciu kosztów będzie kończyć się ta szkoda. Kosztów tych ubezpieczone osoby nie muszą zwracać. Jeżeli sprawa przybierze gorszy obrót i organy skarbowe wydadzą decyzję o nałożeniu podatku, to ubezpieczyciel będzie finansował prowadzenie postępowania sądowego (koszty prawników i koszty sądowe) zmierzającego do uchylenia tej decyzji. Gdyby postępowanie takie zakończyło się wyrokiem niekorzystnym, to odszkodowanie z polisy D&O pokryje odsetki od zaległości podatkowej i zasądzone koszty postępowania oraz reprezentacji.

Sama należności podatkowa jest pokrywana przez spółkę (podatek był należny i nie stanowi jako takiej szkody), a odpowiedzialność z polisy D&O może jej dotyczyć, gdyby spółka była niewypłacalna.

Gdyby zapłata podatku przez spółkę wiązała się z dodatkowymi kosztami (np. kredytu) albo stratami (rezygnacja z planowanej inwestycji lub rozszerzenia działalności na nowy rynek), to w takiej sytuacji spółka będzie mogła wystąpić do członka lub członków zarządu o pokrycie tych kosztów lub strat i taka odpowiedzialność będzie objęta polisą D&O. Podobnie byłoby, gdyby niezapłacenie podatku w pierwotnym terminie powodowało dodatkowe obciążenia podatkowe (np. wyższą stawkę podatku lub brak możliwości jego odliczenia), to również dla takiej straty spółka mogłaby zadać zaspokojenia z polisy D&O.

I tutaj możemy przejść do przypadku „klasycznej” odpowiedzialności zarządu za szkodę wyrządzoną spółce. Tego typu szkoda zwykle zaczyna się od uchwały zgromadzenia udziałowców albo rady nadzorczej o pociągnięciu do odpowiedzialności członków zarządu za szkodę. Dość często jednocześnie (albo wcześniej) jest podejmowana decyzja o odwołaniu zarządu, co dodatkowo utrudnia sytuację osobom, do których kierowane jest roszczenie.

Najpóźniej na tym etapie ubezpieczyciel rozpocznie finansowanie kosztów porad prawnych, o ile wcześniej nie było już przesłanek uzasadniających skorzystanie z pomocy prawnej, np. w ramach kosztów awaryjnych. W przypadku odpowiedzialności zarządu wobec spółki najczęściej podejmowane są starania polubownego i poufnego załatwienia sprawy czyli dojścia do ugody. Wyjątkiem są spółki giełdowe, gdzie tego typu roszczenia muszą być ujawnianie, chociaż i tam obu stronom może zależeć na dojściu do porozumienia. 

Tak było w przypadku największej jak dotąd wypłaty z polisy D&O na polskim rynku, czyli roszczeniu do Zarządu z tytułu wadliwie zawartych umów opcji walutowych od spółki Huta Metali Nieżelaznych Szopienice. Straty wyceniono na ponad 50 mln zł, ale sprawa zakończyła się ugodą z ubezpieczyciela opiewającą na 15 mln złotych

Jeżeli nie dojdzie do ugody, to ubezpieczyciel zaliczkuje koszty obrony obejmujące zarówno koszty sądowe jak i koszty zastępstwa procesowego i koszty porad prawnych, a także pomocy psychologicznej, a nawet (jeden z ubezpieczycieli ma to w standardzie) refunduje koszty auta służbowego, które utracił członek zarządu wskutek odwołania z funkcji.  

W przypadku wyroku zasądzającego od zarządu odszkodowanie na rzecz spółki, ubezpieczyciel wypłaca całość zasądzonej kwoty wraz ze wszystkimi kosztami. W przypadku bardzo wąskiego katalogu roszczeń (np. obrót papierami wartościowymi spółki, fuzje i przejęcia, debiut na giełdzie, roszczenia na terytorium USA), może mieć zastosowanie udział własny, określony zwykle kwotowo na poziomie 10-100 tys zł. W pozostałych przypadkach ubezpieczony członek władz spółki nie musi nic płacić z własnej kieszeni. 


Sprawdź jak działa polis D&O – w jakich przypadkach możesz liczyć na odszkodowanie i pokrycie kosztów. Kliknij tutaj: